II DOSTAWA ZEBRANYCH ŚRODKÓW
: 10 mar 2022, 22:59
10 marca 2022 o godzinie 4:00 wyruszyliśmy ze Sławkiem w drogę do granic Ukrainy.
W przeddzień wyjazdu zapakowaliśmy naszego busa co prawda do połowy wysokości, ale resory nie miały już zapasu, żeby się niżej ugiąć.
Tym razem zebraliśmy:
- 1000 racji żywnościowych umożliwiających przygotowanie ciepłego posiłku w warunkach polowych,
- 1000 czapek z dzianiny w dwóch rodzajach,
- 1000 par rękawiczek z polaru,
- 24 karimaty,
- 1 śpiwór,
- 5 par butów traperskich,
- 120 fartuchów chirurgicznych,
- 432 butelki wody,
- naczynia i sztućce jednorazowe,
- artykuły spożywcze różne o długim terminie przydatności.
Wartość tej dostawy wyniosła w sumie ponad 40.000 PLN.
W ostatnich dniach zmieniły się zasady dotyczące przekazywania pomocy dla Ukrainy. Ze względów bezpieczeństwa oraz ochrony przed wykorzystywaniem konwojów humanitarnych do maskowania przewozu nielegalnych substancji nie ma już możliwości prostej dostawy towaru i przeładowania w strefie „ziemi niczyjej” czyli pomiędzy szlabanami granicznymi Polski i Ukrainy. Dlatego musieliśmy skorzystać z innego trybu przekazania darów, który okazał się pod wieloma względami lepszy.
Poniżej mała fotorelacja z naszych działań:
9 marca o 15:00 załadowaliśmy 1000 racji żywnościowych na naszego busa. Możliwość ich zakupu zorganizował M.Hoffmann a dostarczył do Wrocławia transport firmy Brados. Pomimo kłopotów zdrowotnych w przepakowaniu dzielnie pomagał A. Prasznic
ok. godziny 17:00 dotarł do nas M. Gonta z dostawą wszystkich karimat, jakie udało mu się zdobyć we wrocławskich sklepach
Teraz przyszła kolej na oznakowanie kartonów i zrobienie miejsca na kolejne towary
Następnie udaliśmy się do Makro po produkty spożywcze
A potem przepakowaliśmy je do busa.
Dzięki hojności J.Botta mieliśmy w co przepakować zakupy spożywcze i ok. godziny 22:00 auto było gotowe do drogi. Rozeszliśmy się do domów, bo rano trzeba jechać...
Pobudka o godzinie 3:20. O 4:00 byliśmy ze Sławkiem umówieni na stacji BP koło Partynic i wyruszyliśmy w drogę.
Ok. 5:30, na Górze Św. Anny spotkaliśmy się z Maciejem, który miał dołączyć do naszej wyprawy wraz ze swoim busem wypełnionym darami. Miał też ze sobą 120 fartuchów chirurgicznych uszytych w ekspresowym tempie i podarowanych przez firmę T.Gałczyńskiego
Po drodze, w Gliwicach mieliśmy jeszcze do odbioru czapki i rękawice. Stawiliśmy się tam kilka minut po godzinie szóstej i dopakowaliśmy busa.
O godzinie 10:00 dotarliśmy do magazynu przeładunkowego na obrzeżach Przemyśla.
Tam złożyliśmy i zabezpieczyliśmy cały towar z obydwu samochodów.
Potem udaliśmy się na spotkanie z Andrijem - szefem klubu Bractwo. Granicę przekroczyliśmy pieszo.
W czasie serdecznej rozmowy Andrij podziękował nam za pomoc z pierwszej dostawy i opowiedział jak bardzo była potrzebna. Zapewnił również, że cała nasza aktualna dostawa trafi do jego rąk w ciągu doby.
Po rozmowie udaliśmy się pieszo do naszego kraju. Polak, bez bagażu, może wciąż przekroczyć granicę w obie strony tylko z niewielkimi utrudnieniami. W niewielkiej kolejce staliśmy jedynie w budynku polskiej odprawy granicznej.
Po polskiej stronie udaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w drogę do domu.
Do Wrocławia wróciliśmy ok. Godz. 20.00.
Większość dostarczonych dóbr pochodziła z celowego zakupu. Pozostałe pochodziły z darowizn.
Dziękujemy za ofiarność: J.Bobinskiemu, T. Gałczyńskiemu, S.Marcinkowskiemu, M.Goncie, P.Dobskiemu, P.Ostropolskiemu i S.Demutowi.
Za zaangażowanie organizacyjne dziękujemy M. Hoffmanowi
Transport zapewniły firmy Brados i Secom.
Tytułem komentarza tylko dodam, że uśmiechy na naszych twarzach oczywiście nie są przejawem naszej radości z zaistniałej sytuacji. Są tylko odzwierciedleniem entuzjazmu z jakim angażujemy się w tę akcję i zadowolenia z tego, co nam się udaje.
W przeddzień wyjazdu zapakowaliśmy naszego busa co prawda do połowy wysokości, ale resory nie miały już zapasu, żeby się niżej ugiąć.
Tym razem zebraliśmy:
- 1000 racji żywnościowych umożliwiających przygotowanie ciepłego posiłku w warunkach polowych,
- 1000 czapek z dzianiny w dwóch rodzajach,
- 1000 par rękawiczek z polaru,
- 24 karimaty,
- 1 śpiwór,
- 5 par butów traperskich,
- 120 fartuchów chirurgicznych,
- 432 butelki wody,
- naczynia i sztućce jednorazowe,
- artykuły spożywcze różne o długim terminie przydatności.
Wartość tej dostawy wyniosła w sumie ponad 40.000 PLN.
W ostatnich dniach zmieniły się zasady dotyczące przekazywania pomocy dla Ukrainy. Ze względów bezpieczeństwa oraz ochrony przed wykorzystywaniem konwojów humanitarnych do maskowania przewozu nielegalnych substancji nie ma już możliwości prostej dostawy towaru i przeładowania w strefie „ziemi niczyjej” czyli pomiędzy szlabanami granicznymi Polski i Ukrainy. Dlatego musieliśmy skorzystać z innego trybu przekazania darów, który okazał się pod wieloma względami lepszy.
Poniżej mała fotorelacja z naszych działań:
9 marca o 15:00 załadowaliśmy 1000 racji żywnościowych na naszego busa. Możliwość ich zakupu zorganizował M.Hoffmann a dostarczył do Wrocławia transport firmy Brados. Pomimo kłopotów zdrowotnych w przepakowaniu dzielnie pomagał A. Prasznic
ok. godziny 17:00 dotarł do nas M. Gonta z dostawą wszystkich karimat, jakie udało mu się zdobyć we wrocławskich sklepach
Teraz przyszła kolej na oznakowanie kartonów i zrobienie miejsca na kolejne towary
Następnie udaliśmy się do Makro po produkty spożywcze
A potem przepakowaliśmy je do busa.
Dzięki hojności J.Botta mieliśmy w co przepakować zakupy spożywcze i ok. godziny 22:00 auto było gotowe do drogi. Rozeszliśmy się do domów, bo rano trzeba jechać...
Pobudka o godzinie 3:20. O 4:00 byliśmy ze Sławkiem umówieni na stacji BP koło Partynic i wyruszyliśmy w drogę.
Ok. 5:30, na Górze Św. Anny spotkaliśmy się z Maciejem, który miał dołączyć do naszej wyprawy wraz ze swoim busem wypełnionym darami. Miał też ze sobą 120 fartuchów chirurgicznych uszytych w ekspresowym tempie i podarowanych przez firmę T.Gałczyńskiego
Po drodze, w Gliwicach mieliśmy jeszcze do odbioru czapki i rękawice. Stawiliśmy się tam kilka minut po godzinie szóstej i dopakowaliśmy busa.
O godzinie 10:00 dotarliśmy do magazynu przeładunkowego na obrzeżach Przemyśla.
Tam złożyliśmy i zabezpieczyliśmy cały towar z obydwu samochodów.
Potem udaliśmy się na spotkanie z Andrijem - szefem klubu Bractwo. Granicę przekroczyliśmy pieszo.
W czasie serdecznej rozmowy Andrij podziękował nam za pomoc z pierwszej dostawy i opowiedział jak bardzo była potrzebna. Zapewnił również, że cała nasza aktualna dostawa trafi do jego rąk w ciągu doby.
Po rozmowie udaliśmy się pieszo do naszego kraju. Polak, bez bagażu, może wciąż przekroczyć granicę w obie strony tylko z niewielkimi utrudnieniami. W niewielkiej kolejce staliśmy jedynie w budynku polskiej odprawy granicznej.
Po polskiej stronie udaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w drogę do domu.
Do Wrocławia wróciliśmy ok. Godz. 20.00.
Większość dostarczonych dóbr pochodziła z celowego zakupu. Pozostałe pochodziły z darowizn.
Dziękujemy za ofiarność: J.Bobinskiemu, T. Gałczyńskiemu, S.Marcinkowskiemu, M.Goncie, P.Dobskiemu, P.Ostropolskiemu i S.Demutowi.
Za zaangażowanie organizacyjne dziękujemy M. Hoffmanowi
Transport zapewniły firmy Brados i Secom.
Tytułem komentarza tylko dodam, że uśmiechy na naszych twarzach oczywiście nie są przejawem naszej radości z zaistniałej sytuacji. Są tylko odzwierciedleniem entuzjazmu z jakim angażujemy się w tę akcję i zadowolenia z tego, co nam się udaje.